facebookvr660

Facebook przedstawia przyszłość wirtualnej rzeczywistości

Facebook wie, że w najbliższych latach wirtualna rzeczywistość (VR) stanie się kluczowa. I na tę przyszłość jest najlepiej przygotowany.

Gdy pojawiły się pierwsze komentarze pracowników Facebooka, że w przyszłości VR będzie jak teleport, wielu pukało się w czoło. Tymczasem w kwietniu pokazano zalążek tej idei – awatary zwiedzały Londyn i robiły sobie wirtualne selfie. Na konferencji dotyczącej przyszłości VR Oculus Connect 3 zobaczyliśmy udoskonaloną wersję tego pomysłu, z Markiem Zuckerbergiem w wirtualnej wersji.

Tym razem komiksowe awatary, bardziej przypominające swoich żywych odpowiedników, rozmawiały ze sobą. Mogły się uśmiechać, robić zdziwioną minę czy udawać zaskoczenie. Do tego dochodziły gry i zabawy, a także możliwość rozmowy wideo za pośrednictwem Messengera. Czyli osoba bez gogli może być w kontakcie z tymi, którzy rozmawiają ze sobą w wirtualnej rzeczywistości. Mało tego – awatary mogą robić selfie, a następnie wrzucić je na swój facebookowy profil. Mark Zuckerberg skorzystał z tej opcji:

To jak Skype, tyle że znacznie, znacznie lepszy. Awatary mogą zmieniać miejsce, w którym ze sobą dyskutują. Może to być dno oceanu albo… wigilijny stół, przy którym siedzi cała rodzina, a obraz transmitowany jest dzięki kamerce nagrywającej w 360-stopniach. Z osobą znajdującą się w innym kraju będzie można pograć w karty, jakby naprawdę była przy nas. Na razie ta wizja ma swoje niedogodności, bo komiksowy znajomy to nie to samo co prawdziwy, ale… co będzie za pięć lat? Za dziesięć? Być może awatary będą dokładniejsze i bardziej realistyczne.

Jednak nawet komiksowe twarze to na razie tylko przyszłość. Facebook jeszcze nie zdradził, kiedy wypuści swój komunikator VR. Wciąż szykuje się na nadejście mody na wirtualną rzeczywistość.

Owszem, ma już firmę produkującą sprzęt Oculus Rift – te gogle od dawna są na rynku. Na konferencji zdradzono, że Facebook przeznaczył już 250 mln dolarów na gry i aplikacje na Oculusa, a drugie tyle zamierza dołożyć. Jeszcze w tym roku swoją premierę będzie mieć kontroler do Rifta, Oculus Touch – sterowanie w wirtualnej rzeczywistości wreszcie stanie się łatwiejsze.

Oculus zapowiada też rewolucyjne – z dzisiejszej perspektywy – bezprzewodowe gogle. Mają działać niezależnie od smartfona i komputera. Sęk w tym, że nie znamy żadnych szczegółów. Jak mają działać, kiedy się pojawią, ile będą kosztować. Przyszłość, przyszłość, przyszłość.

Facebook czeka, aż wirtualna rzeczywistość będzie oswojona. Z gogli będziemy korzystać, grając, oglądając filmy, przeglądając zdjęcia. “Brudną robotę”, czyli wprowadzanie VR do domów, Facebook pozwala wykonać innym. Na przykład Google’owi, który niedługo wypuści na rynek ładne, niedrogie acz porządne gogle, a także platformę Daydream VR. Jest też Samsung, stawiający według plotek na wyświetlacz 4K, dzięki któremu materiały VR będą prezentować się lepiej. To wszystko są małe kroczki, które sprawiają, że wirtualna rzeczywistość ma coraz więcej entuzjastów. Facebook stoi z boku i czeka.

Dzisiaj rozmowa z awatarem może wydawać się dziwna, niepotrzebna; intrygująca, ale niezbyt przekonująca. To dlatego, że gogle VR i ich możliwości są jeszcze nieznane wszystkim ludziom. Facebook wie, że prędzej czy później spędzanie z kimś czasu, jakby naprawdę było się razem w jednym miejscu, będzie lepsze niż dzwonienie czy rozmawianie za pomocą kamerki internetowej.

Facebook wie, że czas wirtualnej rzeczywistości dopiero nadejdzie. I na tę chwilę wydaje się, że będzie najlepiej przygotowany. W końcu szykuje się na to od lat. Gdy Facebook zdecydował wykupić firmę stojącą za goglami Oculus Rift, wielu nie mogło zrozumieć tej decyzji. VR i portal społecznościowy? Tymczasem Zuckerberg konsekwentnie realizuje swoją misję. VR jako teleport – wszystko w swoim czasie…

Kuba Kramkowski

Zostaw komentarz