1GTktkqTURBXy8zNGIxMmU0NjJhZjM0MDBhNmJhZDFkMWM5MWE5ODkwYi5qcGVnkZUCzQVWAMLD

Foto: Wall Street Journal / Screenshot Uśmiechnij się, żeby wejść do środka. Tutaj rozpoznawanie twarzy ma kolejny, przerażający level

System rozpoznawania twarzy to jedna z najszybciej rozwijających się technologii na polu sztucznej inteligencji. I jest posunięty dużo dalej, niż się tego spodziewaliśmy.

Reportaż stacji France 24 z września 2017 roku rozpoczyna się od sceny, w której mały chłopiec chce skorzystać z publicznej toalety gdzieś w Chinach. Dostanie trzy kawałki papieru toaletowego dopiero, kiedy pokaże swoją twarz do kamery. Jeśli ta sama osoba pojawi sie przed automatem drugi raz w ciągu określonego czasu, nie otrzyma dodatkowego przydzialu. Chodzi o zminimalizowanie użycia papieru.

Spojrzeć w obiektyw musi też studentka jednego z uniwersytetów w Pekinie. Zamek na parterze jej akademika zostanie odblokowany tylko pod warunkiem, gdy system zidentyfikuje jej twarz. Na tym kampusie uniwersyteckim kluczy używa się już tylko w przypadku awarii prądu. Wychodzi więc na to, że rysy twarzy są jak kłódka nie do złamania.

Troska o bezpieczeństwo jest najczęściej powtarzanym argumentem przez zwolenników rozwijania technologii rozpoznawania twarzy. I mowa tu o czymś więcej niż ochronie domostw przed kradzieżami – o przeciwdziałaniu terroryzmowi. Zamachy to obecnie największy zbiorowy lęk ówczesnego świata, co jest na rękę producentom, którzy używają zagrożenia bombowego w rozmowach ze sceptykami technologii. Xie Yian, z firmy FACE++, chwali się, że dzięki jego systemowi policja ma dostęp do informacji na żywo z ulic Pekinu. Posiłkuje się przykładem schwytania jakiegoś bandziora.

Eksperci studzą emocję, twierdząc, że technologia nie jest ekstremalnie precyzyjna. Ale wkrótce będzie. Software w Chinach jest już tak rozwinięty, że wyłapuje dziesiątki różnych danych – rozpoznaje ludzi i przypisuje im tajemnicze liczby, szybko wyłapuje numery rejestracyjne, a nawet rodzaj samochodu. – W USA mają podobną technologię, ale Chiny są pierwszym krajem, który wprowadził je do życia – twierdzi Yian. Na dzień dzisiejszy obywatele i obywatelki Państwa Środka obserwowani są przez 170 mln kamer. Do 2020 roku liczba ta zwiększy się do 420 mln.

– Problem polega na tym, że nie do końca kontrolujemy obszary, w których wykorzystywany jest nasz wizerunek – mówi Fabrice Epelboin, wykładowca prestiżowego Instytutu Nauk Politycznych w Paryżu. Nawet w Polsce, pod koniec 2016 roku, media obiegło zdjęcie ze sklepu Żabka. Fotografia przedstawiała widok z kamery skierowanej na twarz klienta. Zainstalowano tam rozpoznający płeć i wiek osoby robiącej zakupy system. Chodzi tu o stworzenie indywidualnych profili klientów po to, by wysyłać im spersonalizowane wiadomości.

„Eksperci do spraw cyberbezpieczeństwa nie mają wątpliwości co do tego, że takie działania sklepów, organizacji i innych podmiotów jest możliwe przede wszystkim dlatego, że społeczeństwo nie jest do końca świadome tego, w jakim stopniu gromadzone są dane osobowe” – czytamy na Benchmark.pl.

Ropoznawanie twarzy może być niebezpieczne w kontekście politycznym. Epelboin podaje przykład Donalda Trumpa. Amerykański prezydent poprosił o listę obywateli, którzy oglądają antytrumpowski kontent w internecie. Może sprawić, że jeśli pójdziemy na antyrządową manifestacje, szybko zostaniemy zlokalizowani wraz ze wszystkimi poufnymi informacjami, które zebrano o nas w różnych miejscach. – Władza będzie używać rozpoznawania twarzy przeciwko ludziom. W mojej ocenie ta technologia jest bardziej zagrożeniem niż nadzieją na poprawę naszego bytu. Nie wiemy, jakie skutki uboczne może ona przynieść – twierdzi Epelboin.

Czy ta technologia wzmocni demokrację? – Obawiam się, że odpowiedź na to pytanie brzmi nie – dodaje Francuz.

Kuba Kramkowski

Zostaw komentarz