twitter

Symboliczne zdjęcie z Hillary Clinton

To zdjęcie z Hillary Clinton pokazuje smutną prawdę o obecnych czasach. Ale nie dlatego, że widzimy na nim tłum ludzi robiących selfie na odległość. Bardziej przykre są komentarze na temat zdjęcia, o kulisach którego niewiele wiadomo. A wyroki wydane.

felieton Adama Bednarka

 

Hillary Clinton stoi na podeście. Wita się z tłumem. Ten jednak jest odwrócony plecami – po to, żeby zrobić sobie z kandydatką na prezydenta selfie. Wprawdzie ludzie stoją daleko, są odgrodzeni barierką, ale przy odpowiednim ustawieniu tych szczegółów pewnie nie będzie widać. Wyjdzie tak, jakby naprawdę byli obok Hillary Clinton.

Niektórzy już wieszczą, że zdjęcie przejdzie do historii. I twierdzą, że mówi smutną prawdę o naszych czasach. Wiecie, ważna osoba stoi, wita się, ale nikt nie zwraca na to uwagi, nie odpowiada! Ważniejsze jest to, żeby machnąć selfie. Nie liczy się chwila, bycie na miejscu, przeżywanie – istotniejsze jest uwiecznienie tego, żeby później pochwalić się w mediach społecznościowych.

Tak, to prawda – zdjęcie mówi smutną prawdę o współczesności. Ale nie dlatego, że pokazuje tłum odwróconych ludzi, jakby nie mieli szacunku.

Mnóstwo osób już wydało wyroki. – W sieci bezsprzecznie króluje kultura quasi-narcyzmu – selfie i filtrów. Patrząc na to zdjęcie, widzimy po prostu aktualny stan rzeczy. Patrzymy na siebie – pisze Przemysław Pająk na łamach Spider’s Web. Liczymy się my, tylko my, wszyscy chcą się chwalić, reszta jest nieważna. Takie czasy.

Jakby kiedyś ludzie nie patrzyli na siebie.

Oczywiście nie wiemy, co działo się w trakcie tego spotkania. Może trzydzieści sekund wcześniej padło hasło: “a teraz zrobimy selfie z kandydatem na prezydenta!”. Po sesji zdjęciowej wszyscy schowali smartfony i zajęli się konkretami. Mogło tak być? Innych możliwości jednak nie bierze się pod uwagę – ludzie robią selfie i to jest straszne. Tylko taki wniosek nasuwa się komentującym.

Podobna sytuacja miała miejsce przy tym zdjęciu:

Dzieci ze smartfonami w muzeum – co za czasy! Tyle dzieł sztuki, a oni z nosem w Facebooku! Oczywiście nikogo nie obchodziło to, że mogli w tym czasie wyszukiwać informacje na temat malarzy albo oglądanych obrazów. Mogli chłonąć wiedzę, która jest tak łatwo dostępna – i zamiast patrzeć optymistycznie, jak zwykle mówiło się o “złej technologii”. I o tym, jak kiedyś było lepiej. Oczywiście dawniej młodzież siedziała w muzeach godzinami, dyskutując o sztuce. Na pewno.

Mogę się mylić – może na spotkaniu z Clinton rzeczywiście ludzie sami z siebie wyciągnęli smartfony i zaczęli robić selfie. Odruchowo, automatycznie, z przyzwyczajenia. Może myśleli o liczbie polubień, które za to zgarną. Nawet jeśli, to co z tego?

Gdy ludzie mają możliwość zrobić zdjęcie z kimś sławnym, to z tej okazji korzystają. Co w tym złego? Trwało to chwilę, później spotkanie odbywało się zapewne tak jak normalnie. Czy to świadczy o tym, że ludzie są dziś zapatrzeni w technologię, a w związku z tym bezrefleksyjni? Czy zatem są gorsi od poprzednich pokoleń?

Nie wydaje mi się. Jeśli takich zdjęć nie ma z roku, dajmy na to 1968, to nie dlatego, że ludzie nie myśleli wówczas o uwiecznieniu takich momentów. Po prostu nie mieli takich możliwości. Dzisiaj mają.

I nie ma sensu tego krytykować, dziwić się czy skarżyć. To naprawdę nic takiego. Naprawdę nie wiem, dlaczego wiwatowanie na cześć sławnej osoby czy machanie do niej miałoby być “większym przeżywaniem chwili” niż robienie selfie.

Selfie z Hillary Clinton pokazuje więc przede wszystkim to, że przesadzamy z wyciąganiem pochopnych wniosków. To tylko zdjęcie.

Kuba Kramkowski

Zostaw komentarz