nagroda_noobla_660

O wyższości igNobli nad Noblami

Tak, tytuł jest prowokacją. Bo wiadomo przecież, że Noble to nagrody bezdyskusyjnie prestiżowe, a igNoble to żart z Nobli i chichot z nauki przez wielkie „N”. A jednak nic tu nie jest proste i oczywiste.

Z tegorocznymi nagrodami Nobla jest trochę jak ze Słowackim, który wzbudza w nas miłość i zachwyt, bo „wielkim poetą był”. Ogłoszenie nagród odbyło się w tym tygodniu. I tak Nobel z fizjologii powędrował do japońskiego badacza, który odkrył autofagię, czyli mechanizm, który odpowiada wewnątrz komórek za usuwanie zbędnych, niebezpiecznych czy zużytych elementów samej komórki. Ważne odkrycie. Nagroda z chemii przypadła naukowcom, którzy opracowali maszyny w skali nano – wymyślili sposób, w jaki pojedyncze cząstki można zaprząc do pracy na rzecz ludzkości. Niezwykłe i fascyn

No i była jeszcze nagroda z fizyki… przyznana badaczom amerykańskim za osiągnięcia w dziedzinie topologicznych przejść fazowych i topologicznych faz materii. Uff. Ale o co chodzi? Rzecz w tym, że nie wyjaśnił tego porządnie nawet komunikat przygotowany przez speców od PR pracujących dla Komitetu Noblowskiego.

Spełniły się więc nasze najczarniejsze obawy o to, że w końcu przyznany zostanie Nobel za odkrycia, których istoty nikt nie będzie umiał wyjaśnić. A przecież, pisząc o nauce, napisać o najważniejszej nagrodzie TRZEBA. Gimnastykowaliśmy się więc okrutnie, pisząc o badaniach ultracienkiej materii, która wykazuje niezwykłe właściwości. Ale przecież nie chodziło o samą materię, tylko o pojawiające się w jej obrębie m.in. fazy topologiczne… Prof. Krzysztof Meissner, fizyk z Uniwersytetu Warszawskiego, który od 20 lat komentuje nagrody Nobla, stwierdził, że nigdy wcześniej nie spotkał się z tak trudnym tematem.

Co gorsza, nagrodzone odkrycie z dziedziny fizyki wydaje się nie spełniać kryterium postawionego przez samego Alfreda Nobla! Ten, dorobiwszy się fortuny na produkcji wynalezionego przez siebie dynamitu, zawstydził się skutków swojego wynalazku i w testamencie przeznaczył majątek dla ludzi, „którzy w roku poprzedzającym przynieśli ludzkości największe korzyści”. Oczywiście, w zgodzie z tym przesłaniem nie dałoby się przyznawać nagród za ubiegłoroczne odkrycia, bo najczęściej dopiero po latach okazuje się, że były one ważne. Topologiczne przejścia fazowe wzbudzają naszą miłość i zachwyt i niewątpliwie kiedyś staną się istotą jakichś ważnych rozwiązań praktycznych, ale na obecnym etapie, z całym szacunkiem, pozostają w sferze czysto teoretycznych badań podstawowych.

W kontraście do wielkich i szanowanych nagród Nobla tydzień wcześniej rozdawane są nagrody igNoble. Przyznawane są za odkrycia, które najpierw śmieszą, a dopiero potem skłaniają do refleksji. Uroczystość wręczenia igNobli odbywa się na Uniwersytecie Harvarda, która to uczelnia szczyci się najwyższą na świecie liczbą noblistów – pracowało ich w jej murach aż 24. Na gali zjawiają się w dużej liczbie szacowni laureaci, często poprzebierani w dziwaczne stroje. Podobnie wyglądają prowadzący imprezę naukowcy i sami nagrodzeni. Moim ulubieńcem stał się prof. David Hu z Georgia Institute of Technology, który w ubiegłym roku odebrał swoją nagrodę, mając głowę ozdobioną… deską klozetową. Ma to jak najbardziej uzasadnienie, bo naukowiec ten odkrył „uniwersalne prawo sikania” mówiące, że wszystkie ssaki, bez względu na swoje rozmiary, oddają mocz przez mniej więcej 21 sekund.

IgNoble nie mają ściśle określonych dziedzin, w ramach których przyznawane są wyróżnienia. W tym roku nagroda z zakresu reprodukcji powędrowała do badaczy, którzy odkryli, że szczury ubrane w poliestrowe majtki mają uboższe życie seksualne niż gryzonie w majtkach z włókien naturalnych. W dziedzinie fizyki wyróżnieni zostali naukowcy, którzy dostrzegli niezwykłe prawidłowości: gzy chętniej gryzą ciemne konie, a ważki mają wyjątkową słabość do czarnych nagrobków. W dziedzinie chemii „uznanie” zyskał Volkswagen za kreatywne rozwiązanie problemu emitowania zbyt dużej ilości zanieczyszczeń przez samochody tej marki poprzez automatyczną redukcję zanieczyszczeń za każdym razem, gdy auta podlegają testom.

Każde z nagrodzonych badań brzmi jak dobry żart, ale faktycznie, jeśli poszperamy głębiej, to okaże się, że afera Volkswagena świadczy o głębszym problemie wyśrubowanych ograniczeń emisji spalin, tworzywa sztuczne być może i nam, ludziom, odbierają ochotę na seks, a ciemne konie wymagają naszego wsparcia w walce z uciążliwymi gzami. Wiele z badań nagrodzonych igNoblami oczywiście nie ma drugiego dna, a raczej świadczy o tym, że żaden temat nie jest zbyt głupi, żeby uzyskać grant na jego zgłębienie. W jeszcze innej sytuacji okazuje się, że ktoś, komu przyznano igNobla, później zostaje uhonorowany Noblem i może czuć się moralnym zwycięzcą. Tak było z fizykiem Andriejem Geimem, który w 2000 roku dostał igNobla za eksperyment z lewitującą żabą, a dekadę później otrzymał nagrodę Nobla za odkrycie grafenu.

Z jednej strony mamy więc wielkie nagrody za badania, które nie zawsze rozumiemy, a z drugiej – wyróżnienia za odkrycia, z których się śmiejemy. IgNoble spuszczają nieco powietrza z nadętego balona nauki i dlatego wzbudzają we mnie miłość i zachwyt.

Kuba Kramkowski

1 comment

Zostaw komentarz