noman_660

309 zł za grę konsolową, 260 zł za pecetową. Cyfrowa dystrybucja przestała się opłacać

Cyfrowa dystrybucja wydawała się wcześniej świetną alternatywą dla pudełkowych wydań. Oszczędzaliśmy na miejscu w mieszkaniu – bo wszystkie gry trzymaliśmy w wersji cyfrowej na dysku – i na czasie, bo mogliśmy grać zaraz po premierze, nie trzeba było czekać na kuriera czy chodzić do sklepu. Rozwiązanie wygodne, ale dziś kompletnie nieopłacalne.

Cyfrowa wersja NBA 2K17 na PlayStation 4 kosztuje 309 zł. Za pudełkowe wydanie w jednym ze sklepów zapłacimy 224 zł (plus wysyłka). Dlaczego w oficjalnym, cyfrowym sklepie Sony jest tak drogo? Po prostu gra kosztuje tyle samo, co na zachodzie – np. kod pozwalający pobrać NBA 2K17 z sieci na niemieckim Amazonie wyceniono na 70 euro. Czyli w Polsce płacimy tyle samo, co Niemiec w Niemczech, bo przez wydawcę zaliczani jesteśmy do tej samej kategorii klientów. O różnicy w zarobkach się nie pamięta. O innej walucie również – im wyższy kurs euro, tym więcej musimy wydać.

Ale dlaczego gra w cyfrowej dystrybucji jest droższa niż pudełkowe wydanie – i tak jest nie tylko u nas, bo na wspomnianym niemieckim Amazonie za “pudełko” też płaci się mniej. Przecież powinno być taniej, bo wydawca nie wydaje pieniędzy na opakowanie, magazynowanie, dostawę czy promocję na sklepowych półkach. Skoro oszczędza, to powinniśmy to odczuć.

No właśnie, nie do końca oszczędza. Jeśli obok cyfrowej dystrybucji mamy tę tradycyjną, to wydawca i tak ponosi wspomniane koszta. Teraz może na grze w sklepach zarabiać. Gdyby w internecie kod na grę kosztowałby dużo mniej, jak podpowiada logika, tylko najwięksi kolekcjonerzy wybieraliby droższe, fizyczne nośniki. Wydawcy ponosiliby więc większe straty związane z tym, że pudełkowe wydania nie są kupowane i zalegają w magazynach. Nie zarabiałyby też duże sklepy – tania cyfrowa dystrybucja nikomu się więc nie opłaca.

Problem jest jednak większy, bo w zasadzie tanich gier w cyfrowej dystrybucji już nie ma. Wyjątkiem są oczywiście liczne wyprzedaże, gdzie wówczas można nadrobić zaległości, wydając śmiesznie mało. Chcąc jednak kupić grę w dniu premiery, musimy liczyć się z tym, że wydamy co najmniej 250 zł. I nie ma znaczenia, czy gramy na PC czy konsoli.

Kiedyś wadą konsol, a przewagą pecetów, były ceny gier. Pecetowcy płacili co najmniej 100 zł mniej za tę samą produkcję. Tymczasem ostatnia głośna premiera, No Man’s Sky, na PC kosztuje prawie 260 zł. W tym przypadku konsolowa cyfrowa kopia jest nawet tańsza o 10 zł.

Ceny gier na PC i tych konsolowych się zrównały. Na Steam niemal każda nowość kosztuje 60 euro, czyli tyle samo co na PlayStation 4 czy Xbox One. W przypadku pudełkowych wydań grający Polacy mają alternatywę, bo gry na płycie, choć są droższe niż kilka lat temu, wciąż dostaniemy za około 100-130 zł, czasami za 150 zł. Ale to wciąż mniej niż za ich cyfrowe odpowiedniki.

Gorzej, gdy gra ukazuje się wyłącznie w cyfrowej dystrybucji, a właśnie tak jest np. z No Man’s Sky na PC. Wtedy alternatywy nie ma – albo płacisz, albo nie grasz.

Kiedy Microsoft zapowiedział, że traktuje komputery z Windows 10 jak “wspólną rodzinę” z Xboksem One, dla pecetowych graczy była to świetna wiadomość. W końcu dzięki temu będą mogli zagrać w takie tytuły jak Forza Horizon 3 czy Gears of War 4 na pececie.

Sęk w tym, że gra na PC kosztuje tyle samo, co na Xbox One. Czyli za najnowszą Forzę trzeba w cyfrowej dystrybucji zapłacić 239,99 zł. Wprawdzie ta jedna kopia działa zarówno na PC jak i na Xboksie One, ale dla kogoś, kto ma tylko jedną platformę, to żadne pocieszenie. Skoro pecet i konsola to to samo, to nie ma powodu, by wprowadzać różnice w cenach.

Dla innych wydawców to też istotny sygnał. Jeśli jedni mogą sprzedawać grę na PC za 60 euro, to dlaczego my mamy robić to za 40 euro? A ze względu na różnice w kursach walut, nam dostaje się po kieszeniach najwięcej.

Budżety współczesnych gier są olbrzymie, wyprodukowanie produkcji pochłania miliony dolarów. Nic więc dziwnego, że ceny nie mogą być takie same jak przed laty. Niestety i tak trudno przyzwyczaić się do smutnego widoku kwot w cyfrowej dystrybucji – 260 zł za pecetową produkcję czy ponad 300 zł za konsolową to coś, co sprawia, że kupowanie w sieci kompletnie się nie opłaca. Gorzej, że często wyboru nie ma.

Kuba Kramkowski

Zostaw komentarz