sniperelite_660

Złóż przedpremierowe zamówienie, a będziesz mógł zabić Hitlera. Dziwny sposób na promocję gry

Zamów grę wcześniej, a dostaniesz misję z Adolfem Hitlerem. Twórcy Sniper Elite IV chyba przesadzili.

Sniper Elite 4 to kolejna gra z serii, w której wcielamy się w snajpera. Akcja rozgrywa się w różnych zakątkach świata w trakcie II wojny światowej. Historia traktowana jest tutaj raczej jako pretekst do strzelania do Niemców. Twórcy nie bawią się w odwzorowywanie prawdziwych wydarzeń, co najwyżej luźno do nich nawiązują. Zabójstwa dokonywane za pomocą karabinu snajperskiego są niezwykle brutalne – na zwolnionym tempie obserwujemy wystrzeloną kulę, a potem widzimy, jak masakruje ciało faszystowskiego żołnierza, przebijając się przez żebra czy czaszkę. Twórcy takimi scenami chętnie chwalą się np. na ostatnim zwiastunie.

Bohaterem najnowszego trailera jest też Adolf Hitler. Pojawia się na końcu, zachęcając do przedpremierowych zamówień (Sniper Elite 4 wyjdzie w lutym 2017 roku). Zabrzmiało to dziwnie, ale tak właśnie jest – zadaniem wirtualnego Hitlera jest przyciągnięcie graczy do wcześniejszego kupna gry. Każdy, kto złoży pre-order, w nagrodę dostanie bonusową misję, w której Hitlera trzeba będzie zabić. To dla serii coś w rodzaju tradycji – w poprzedniej odsłonie misję z kanclerzem Rzeszy można było sobie dokupić. A potem strzelić mu w jądro.

Nie chodzi o to, że Hitler jest czarnym charakterem. To w grach nic nowego, już Woflenstein 3D z 1992 roku pozwalał go zastrzelić. Biorąc pod uwagę liczbę zamachów na wodza Rzeszy, twórcy mogą pozwolić sobie na tworzenie alternatywnej historii, kiedy ktoś go jednak zabija. Niewłaściwe jest tutaj coś innego. Postać Adolfa Hitlera stała się czymś w rodzaju atrakcyjnego bonusa.

Na tym polega idea przedpremierowych zamówień. Za zaufanie do twórców – w końcu nie wiemy, czy gra im się uda, a mimo to kupujemy grę wcześniej – nagradzani jesteśmy różnego rodzaju drobiazgami, których nie dostają nabywcy po premierze (chyba że za to zapłacą, bo czasami jest taka możliwość). W grze wyścigowej będzie to kilka pojazdów, w strzelaninie dodatkowe spluwy, a w Sniper Elite IV – misja z Adolfem Hitlerem. Coś tu jednak nie gra.

Oczywiście widzę różnicę. Mamy cieszyć się nie z tego, że Hitler jest, ale z tego, że będzie można go zabić. Sterowany przez nas snajper stanie się superbohaterem, wpływającym na losy świata. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal postać zbrodniarza jest czymś w rodzaju atrakcji. Komiksowym czarnym charakterem, któremu fajnie dać łupnia. Można to zrobić tylko wtedy, gdy Hitlera się zdobędzie – albo kupi grę wcześniej, albo zapłaci za dodatek z nim w roli głównej.

Gdyby tak kończyła się gra, a za misję nie trzeba było płacić czy się o nią starać, miałoby to sens. Ale twórcy chcą na Hitlerze dodatkowo zarabiać. Chcą przyciągnąć niezdecydowanych. Damy wam Hitlera, ale zapłaćcie nam wcześniej – takie podejście mają autorzy Sniper Elite IV. Hitler jako bonus to przesada.

II wojna światowa i gry to obecnie bardzo dziwne zjawisko. Twórcy coraz częściej odchodzą od prawdy historycznej i boją się w swoich produkcjach zamieszczać swastyki – by nie wywoływać kontrowersji. Z drugiej strony mamy przykład Sniper Elite IV, gdzie Adolf Hitler staje się atrakcyjnym czarnym charakterem. Ekskluzywnym złem, tylko dla wybranych, którzy zapłacą wcześniej. Magnesem przyciągającym do produkcji, takim samym jak wirtualne Ferrari czy limitowane przedmioty.

Oczywiście popkultura już dawno temu zdążyła Hitlera wyśmiać, wyszydzić, zrobić z niego fajtłapę i tak dalej. Ale czy to oznacza, że dziś wirtualny Hitler może być gadżetem, bonusem, czymś w rodzaju nagrody dla wiernych fanów gry? Moim zdaniem to gruba przesada.

Kuba Kramkowski

Zostaw komentarz