wsk-mielec_m-15_1-660

Poznajcie najbrzydszy samolot świata – polski M15 Belfegor

Za czasów PRL polski przemysł lotniczy nie miał łatwo. ZSRR zarezerwowało sobie na wyłączność możliwość opracowywania i budowania samolotów pasażerskich oraz wojskowych. Jedyne na co pozwalano, to budowa samolotów rolniczych. Polacy mieli je dostarczać do wszystkich krajów ówczesnego bloku wschodniego.

W zakładach WSK Mielec stworzono wiele konstrukcji, jednak tylko ta jedna była tak spektakularna. M15 to jak do tej pory jedyny na świecie samolot rolniczy wyposażony w silnik odrzutowy. Wszystkie inne konstrukcje tego typu bazują na klasycznym napędzie śmigłowym. Co więcej, ten odrzutowiec jest powszechnie uznawany za najbrzydszy samolot świata. Być może to było powodem, dla którego sami konstruktorzy nadali mu nazwę Belfegor, która to odnosi się do upiora z Luwru.

Projekt samolotu powstał na zamówienie władz Związku Radzieckiego. Rosjanie potrzebowali maszyny, która miała zastąpić wysłużone An-2SCh i An-2R. Zamówiono konstrukcję, która miała mieć większy udźwig, nowocześniejszą konstrukcję i napęd odrzutowy, zasilany dokładnie takim samym paliwem, jak maszyny Aerofłotu. Wynikało to z faktu, że w ZSRR dominowały uprawy wielkopowierzchniowe i do ich obsługi potrzebna była odpowiednio szybka i wydajna maszyna. Sowieci planowali także przekształcić ogromne tereny Syberii i Azji Środkowej w bezkresne pola uprawne, a do opieki nad nimi, np. nawożenia, niezbędna była obsługa z powietrza. Brakowało już zatem tylko odpowiedniego samolotu.

Do pierwszych prac projektowych przystąpiono na początku lat 70. ubiegłego wieku. Do Mielca przybył zespół radzieckich konstruktorów pod przewodnictwem inż. Riamira Izmaiłowa. Polskiej części zespołu szefował natomiast inż. Kazimierz Gocyła.

(fot. Wikimedia / CC)

Pierwszym problemem, z jakim musieli zmierzyć się konstruktorzy był napęd odrzutowy. Tego typu silniki stworzone są do latania z wysokimi prędkościami, natomiast samolot rolniczy powinien poruszać się stosunkowo wolno. W tym celu zbudowano w warszawskim Instytucie Lotnictwa doświadczalny samolot Lala-1 (skrót od „latające laboratorium”). Testowano na nim podwójne usterzenie, silnik oraz wpływ gorących gazów odrzutowych na rozpylane chemikalia, a w konsekwencji na rośliny. Próby poszły pomyślnie i w końcu zbudowano pierwszy egzemplarz. Został on oblatany w styczniu 1974 roku. Całą konstrukcją pochwalono się nawet podczas salonu lotniczego w Paryżu w roku 1975. To właśnie tam jeden z pilotów doświadczalnych miał go nazwać Belfegorem, ponieważ wygląd maszyny skojarzył mu się z upiorem z Luwru.

Samolot napędzany był odrzutowym silnikiem o ciągu 14,7 kN. Pozwalał on maszynie na rozpędzenie się do maksymalnej prędkości 200 km/h. Zbudowano go w układzie dwubelkowego dwupłatowca, gdzie centralnie umieszczony silnik znajdował się nad kabiną pilota. Pomiędzy skrzydłami wbudowano zbiorniki na chemikalia o pojemności 2900 kg.

(fot. Wikimedia / CC)

Niestety, nie tylko wygląd samolotu był upiorny. Równie złe były jego osiągi oraz zapotrzebowanie na paliwo. Samolot zużywał go trzykrotnie więcej niż samoloty z silnikami tłokowymi. Do tego, z racji specyficznego uskrzydlenia, bardzo opornie reagował na komendy pilota. Nie było mowy o szybkich zwrotach i zmianach kierunku lotu, co praktycznie dyskwalifikowało samolot z zastosowań rolniczych. Samoloty tego typu latają na bardzo niskim pułapie, co oznacza konieczność częstego omijania przeszkód. Reakcja na stery wynosząca kilkanaście sekund stwarzała zbyt duże ryzyko kolizji.

Ostatecznie wyprodukowano 175 sztuk samolotu, z czego większość wyeksportowano do ZSRR. Nieliczne egzemplarze trafiły do NRD, a kilka sztuk pozostawiono do testów w Mielcu. Belfegor był produkowany w latach 1976-1981. ZSRR szybko wycofało się z zamówień i najbrzydszy samolot świata skończył swoją krótką karierę. Dziś można go oglądać w Muzeum Lotnictwa w Krakowie.

Kuba Kramkowski

Zostaw komentarz